niedziela, 21 września 2014

Luxus.


Mój luxus to cisza.
Chwila na zebranie myśli i usłyszenie ich.
Bez pośpiechu.
Zbieranie liści w parku i przyglądnięcie się ich kolorom i kształtom.
Pomalowane paznokcie ( to wręcz sukces;)
I muzyka płynąca spokojnie , jak woda, kojąca rozbiegane ciało i duszę.
Zapalony kominek z olejkiem leśnym lub lawendowym.

Ale największy luxus, to wciąż ludzie , których słowa i czyny są spójne, na których można liczyć, którzy nie rzucają słów na wiatr.
Bez podwójnego dna.
Prawdziwym bogactwem jest mieć takich przyjaciół, rodziców, najbliższych.
Dzięki nim ,życie staje się  mniej zakręcone, a bieg zdaje się lżejszy .



sobota, 13 września 2014




Pojawił się rytm, a z nim porządek jakiegoś rodzaju.
Na razie ogarniamy się.
Zdecydowanie wolę rytm, niż jego brak, ale najbardziej lubię rytm z małą przestrzenią na chaos.

Kiedy chcę ogarnąć myśli, przychodzę tu:)))

Ogólnie widzę duże zmiany na plus:)))


A w głowie ostatnio mi gra:


piątek, 22 sierpnia 2014

Zmiany.



Zmiany nadchodzą wielkimi krokami.
Niektóre szybciej , niż się spodziewałam, inne zaś odwrotnie, jak to w życiu bywa :)

Oglądam zdjęcia i nie mogę się nadziwić,że moja mała L. nie jest już mała.
L. wszystkim dookoła powtarza,że nie jest mała, tylko duża i że duże dziewczynki robią to i tamto.
Przymierzamy zamówione buty i... są prawie w sam raz, stopa w 2 tygodnie urosła z centymetr jak nic.
Przychodzę po L. po zajęciach i nie chce iść do domu, chce zostać z dziećmi ...

Nie zmienia się jedno.
Każdy dzień z L. jest dla mnie wyjątkowy.
A jej widok zawsze rozwesela, choćby nie wiem co się działo .


Dobrego weekendu ...:)





środa, 13 sierpnia 2014

Zachwycona.





Dawno nie widziałam takiego filmu.
Nie wycięłabym żadnej sceny.
Nie mogę się doczekać jak znów pójdę go oglądnąć.
Polecam!!!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Kilka słów o przyjaźni.



Widzimy się z M po jakiś 3 tygodniach przerwy.
U nas intensywnie, u nich też.
Dużo się dzieje.
Ale my nie rozmawiamy tylko o tym gdzie, kiedy, kto.
Ściągamy wszystkie maski.
Płaczemy.
Mówimy o tym co boli.
Mówimy o tym czego nikomu nie mówimy.
Tak po prostu.
Potem głośno się śmiejemy.
Troszkę naśmiewamy się z tych co nam na odcisk nadepnęli.
Wymieniamy się przepisami.
Linkami.
Namiarami na dobrą książkę.

I znów wracam do siebie jakąś tonę lżejsza.

I nie mam słów by dziękować za tą moją przyjaciółkę.



 M poleciła mi niezwykłą książkę o której możecie przeczytać tutaj.


W Lipcu króluje u mnie Cranberries , No Need to Argue leci non stop w kółko. A u Was?







piątek, 4 lipca 2014

Nie tu i nie teraz.


W głowie wciąż mam Wrocław, niezwykłe spotkania, rozmowy, ludzi .
Śnią mi się w nocy, kończę rozmowy niedokończone , wątki zaczęte, przerwane wielokrotnie przez dzieci .
Głowa wciąż jeszcze tam , a ciało tu.


Są piosenki , które prześladują  i wcale to nie przeszkadza .
Jak ta, która mi gra od rana w głowie :)))