wtorek, 14 czerwca 2016

Przed deszczem.




Biegniemy , żeby zdążyć przed deszczem.
Zbieramy kwiatu dzikiego bzu i wąchamy.
Zapach jest słodki, roślinny, taki prawdziwy...trudny do nazwania.
Zbliża się burza i wszystkie zapachy wydają się intensywniejsze.
Skądś przywiało zapach róż.Lecimy do domu.

Biorę przepis najprostszy,  jaki można znaleźć i zalewam kwiaty wodą z cukrem i miodem.
Dodaję cytryny.
Po paru dniach kosztujemy.
L. się krzywi. Nie chce.

Po paru dniach prosi o ten pyszny napój, który jej dałam parę dni wcześniej:)))

Zakochałam sie w tym smaku.
Szkoda , że nie zrobiłam więcej:(


środa, 6 stycznia 2016

Wieńce.



Jeden dla Eli, 
drugi dla Madzi, 
trzeci dla Ewy .
Od dawna zamierzałam je zrobić, ale dopiero w tym roku udało się zrealizować pomysł ( tzn. w ubiegłym roku:) .

W Nowym Roku życzę Wam, żebyście zawsze mieli dla kogo zrobić prezent  i żeby one, ani inne świąteczne tradycje  nigdy nie były ważniejsze, od ludzi, których kochacie. 


 

niedziela, 29 listopada 2015

Balans.


Rozpaczliwie szukam balansu.
Rytmu zgodnego z moją wewnętrzną melodią.
Czasu na oddech spokojny.
Chwili na zebranie myśli.





niedziela, 25 października 2015

Żółty.


Co roku, o tej porze zachwycam się, jakbym widziała je pierwszy raz.
Oczy początkowo nie mogą się odkleić od tych żółci nieprawdopodobnych, pomarańczy, rudości i bordowych jesiennych liści.
A za parę dni, tygodni wszystko to zniknie, zgaśnie, opadnie tak po prostu, jak gdyby nigdy nic.

Więc cieszę się chwilą:)))
I uczę się żyć tu i teraz, by w biegu nie przeoczyć tych cudowności.



niedziela, 20 września 2015

Jesiennie.



Szary weekend.
Mgła i zimno za oknem.
W środku dużo lepiej.
W tle gra Elbow.
Popijam ciepłą herbatę.
Trochę robię na drutach, trochę czytam.
Pierwsza szarlotka prawie zjedzona.

Całkiem niezły taki weekend.