Co roku, o tej porze zachwycam się, jakbym widziała je pierwszy raz. Oczy początkowo nie mogą się odkleić od tych żółci nieprawdopodobnych, pomarańczy, rudości i bordowych jesiennych liści. A za parę dni, tygodni wszystko to zniknie, zgaśnie, opadnie tak po prostu, jak gdyby nigdy nic. Więc cieszę się chwilą:))) I uczę się żyć tu i teraz, by w biegu nie przeoczyć tych cudowności.
Szary weekend. Mgła i zimno za oknem. W środku dużo lepiej. W tle gra Elbow. Popijam ciepłą herbatę. Trochę robię na drutach, trochę czytam. Pierwsza szarlotka prawie zjedzona. Całkiem niezły taki weekend.
Mam wrażenie, że wakacje były z 8 miesięcy temu. Zostały mi wspomnienia , muszelki i patyki przywiezione, znalezione, zebrane. Patyki są gładkie, oszlifowane piaskiem, lekkie, każdy w pięknym kolorze, o innym odcieniu. Prawie czuję wiatr we włosach, gdy to piszę i przypominam sobie wędrowanie wzdłuż brzegu i zachwyt L. nad niemal każdym kamyczkiem, patyczkiem, muszelką :))). U nas wielkie zmiany. Nowe przedszkole, nowe miejsce pracy. Nowy rytm dnia. Zmęczenie i szczęście przeplecione ze sobą. Dziś słońce ciepłe, złociste i jesienne u nas. Zaczynam dosypywać cynamon do owsianki, herbaty i kawy i gdzie się jeszcze da. Pięknie jest.
Wakacje spędziłam w kapeluszu. Było słonecznie, ale nie za słonecznie. Było szumiąco, ale tak kojąco ;) Było cudownie. Po latach przerwy, znów rozkwitła miłość do Bałtyku.
U nas już wakacje. Cudowny czas bycia razem. Jeszcze nie w komplecie, ale jeszcze chwilka i będziemy . Póki co delektujemy się urokami miejskich wakacji, odwiedzamy parki, place zabaw , no i ukochany las. Ukochana ciocia L. zrobiła ostatnio na pikniku w lesie 3 wianki ( wianek, naszyjnik i bransoletkę) .
A mi przypomina się dzieciństwo, wędrówki, przygody, smaki i zapachy wakacji. I zawsze w wakacje jakoś tak dobrze i tyle wspomnień odżywa. Oh, cudownie jest latem ! Mam nadzieję, że Wam też jest cudownie.